Z dzieckiem na kawę i ciastko

pon., 2011/01/03 - 11:39

Korzystać z noża i widelca jeszcze nikt nie nauczył się czytając mądre książki bądź oglądając poradniki w telewizji. Czasem trzeba się pomęczyć, by nauczyć dziecko swobodnego zachowania w miejscach publicznych. Wtedy każde wyjście na kawę w towarzystwie malucha będzie przyjemnością. 


Każda potrawka z kurczaka na podłodze i każda starta marchewka lądująca na białej koszulce to o krok dalej do upragnionej samodzielności naszych dzieci.  Taka jest kolej rzeczy i nie ma sensu przeczyć prawom grawitacji – co druga łyżka kaszki spada na podłogę.  Gdy ta liczba zmniejszy się do co piątej łyżeczki, a potem co siódmej – śmiało możemy zabrać malucha w nieco inne miejscy niż dobrze znana domowa kuchnia.

Z dzieckiem na kawę i ciastko
fot. mashabuba/iStockphoto


Restauracja czy plac zabaw?

Gdzie jednak można pójść, by oswoić dziecko z obiadkiem zjedzonym na przykład w restauracji, a nie narazić się na gniewne spojrzenie obsługi? Gdzie można cieszyć się z chwili beztroskiej rozmowy ze znajomymi mając jednak dziecko na oku? Po pierwsze, niemal w każdym lokalu czeka na maluchy mały stoliczek z kredkami lub drobnymi zabawkami. Pamiętajmy, że dzieciaki nie będą wraz z rodzicami prowadzić wielogodzinnych dysput przy stole, bo będą się nudziły. Zadbajmy, by w miejscu, do którego chcemy iść był kącik dla najmłodszych, a może nawet  mały plac zabaw z opiekunką.

A może dwa w jednym?

Najlepiej upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i znaleźć takie miejsce, gdzie dziecko spokojnie zje swoje ulubione danie, a także będzie miało okazję pobawić się z rówieśnikami pod czułym wzrokiem mamy.

Przykład? IKEA -  małe porcje, sporo miejsca, a także plac zabaw na samym środku restauracji. Można spokojnie napić się kawy czy zjeść obiad obserwując swojego urwisa.

Kolejnym przykładem będą cukiernie, które nawet swoim menu są nastawione na małych klientów. Lody na talerzyku w kształcie statku czy samolotu, kolorowe dekoracje, plastikowe łyżeczki i wydzielone miejsce do zabawy. To się nazywa rodzinny wypad!

Znajdźcie swój czas

Dobrym manewrem będzie pójście na rodzinny obiad w czasie, gdy restauracje czy kawiarnie są mało oblegane. Spokój i brak gwaru zadziała na waszą korzyść, gdyż nie będą rozpraszać malucha, ani go denerwować. Wtedy wy, rodzice, będziecie mogli spokojnie porozmawiać,a dziecko z zaciekawieniem i w spokoju będzie poznawało nowe miejsce.

Co raz więcej przyjaznych miejsc

Bardzo popularne stały się ostatnio miejsca przeznaczone głównie dla mam z dziećmi.  Połączenie kawiarni i placu zabaw to świetny pomysł nie tylko na integrację maluchów, ale także ich mam. Kawa świetnie smakuje, gdy ma się pewność, że dziecko jest pod profesjonalną opieką. Co więcej, ustawa o zakazie palenia w miejscach publicznych to wasz najlepszy przyjaciel. Gdziekolwiek wejdziecie możecie być pewni, że nie zaszkodzicie swojemu dziecku.

O czym warto pamiętać

Pamiętajcie o kilku podstawowych radach – wybierajcie kawiarnie czy restauracje, które mają przygotowany kącik dla dzieci, choćby był to stolik z kredkami. Macie wtedy pewność, że obsługa lokalu jest przygotowana na wizytę małych degustatorów. Po drugie, słuchajcie, co mają do powiedzenia inni rodzice. Może znają jakieś sprawdzone miejsce? Ponadto, w każdym mieście znajdują się miejsca przeznaczone dla mam z dziećmi, czy nastawione na maluchy. Internet to studnia bez dna świetnych informacji – poszukajcie, które lokale są polecane przez innych rodziców. Bazę przyjaznych miejsc można znaleźć tutaj.

Pamiętajcie, że najlepiej uczyć się praktykując, dlatego już dziś pomyślcie o wspólnym deserze w jakiejś fajnej knajpce.  



Monika Pryśko





 

 

0
Twoja ocena: Brak

Ja swoje dzieci zabieram co

czw., 2012/11/08 - 16:11
Anonymous

Ja swoje dzieci zabieram co jakiś czas do takiego centrum rozrywki Loopys world. Nie jeździmy za często, żeby dzieci traktowały to jako nagrodę za to, że są grzeczne. Dopiero ostatnio po zabawie poszliśmy do restauracji, która znajduje się w centrum. myślałam, ze jedzenie będzie gorsze, a tu spotkała mnie miła niespodzianka. Sobie kupiłam tortillę a dzieciom hamburgery. Nie dostaliśmy takich małych, płaskich bułek, ale wypchane warzywami buły, które dzieci szybko zjadły ze smakiem. Teraz jak jedziemy do loopys to zawsze coś tam przekąsimy.